Newsletter

free counters
Radio

.

      

        28.11.2009

 

 

                                                                               So, who am I ?

 This is a tricky question to answer. Who I am and where I am going…What exactely I would like to do in my lifetime, what I would like to reach…

I am not always entirely sure who I am from one moment to the next. Why? Because I am a typical Gemini. I am changeable. But I am 100% certain that I am not quite the same person as I was when I arrived in Ireland nearly four years ago.

If I had stayed in Poland (like my parents had hoped) I wouldn’t have realized so many of my dreams, I wouldn’t have seen so many beautiful places, I wouldn’t have met so many great people from all around the world and-finally-I wouldn’t have opened my eyes to this world.

As a Gemini, I am quick to adapt to new situations. I look at our world from a perspective of a window of a plane. It doesn’t matter where I am and where I am going. I am always curious about what is beyond the horizont. It wouldn’t be a big problem for me if every day I had a different landscape behind the windows of my house. That’s what I dream of. Paris, Tokyo, Sidney, Moscow…What’s the difference. Our world is a big global village now.

I love to discover new things, expand my horizons and mentally challenge myself. That’s the reason why I need more and more information to feed my intellectual inclination. The BBC,CNN and Discovery are my favourite TV channels. I am interested in almost every aspect of our life. In history, geography, politics and new technologies.

If a job stops being a challenge for me, I become bored quickly. Yeah, feeling tied down doesn’t suit me. Definitely.Routines&stability bore me to tears.

What are my disadvantages?

Because nobody thinks more quickly or perceives more rapidly than the Gemini,my thoughts move very fast, skipping from one idea to the next. Changing horses in mid stream-that’s in my style. My opinions are always changing but some of them, those that I consider the most important, I always stay faithful. I am also often very moody, inconsistent and superficial. I like intrigue but I lose interest and start looking around for the next creature to pursue. I like chatting and gossiping. I always have to be „on the move”. I am hard to pin down. Anything set in stone loses appeal for me. I am unable to make up my mind.

 

 

 

   

 

          9.05.2010

Pamiętaj: to jest przyszłość każdego z nas! Wówczas zadasz sobie kilka pytań:

1)       Czy godnie przeżyłem swoje życie?

2)       Czy niczego nie żałuję?

3)       Czy jestem z siebie dumny?

4)       Czy zrobiłem wszystko, co zawsze chciałem zrobić?

5)       Czy umrę z uśmiechem na twarzy?

Nie wiem jak Ty ale ja mam zamiar odpowiedzieć: Jasne!

 

Remember: this is the future of every one of us! One day you will ask yourself a few questions:

1) Have I lived with dignity?

2) Do I not regret anything?

3) Am I proud of myself?

4) Have I done everything what I always wanted to do?

5) Will I die with a smile on your face?

I do not know what about you,  but I'm going to answer: Sure!

 


         29 Grudnia 2009, Lotnisko Stansted, 02.15

 

Ja to chyba faktycznie często przyciągam jakiś beznadziejnych ludzi. Spośród dostępnych setek metrów kwadratowych musiałem wybrać miejsce koło jakiejś burłackiej rosyjskiej pary- lub rosyjskojęzycznej. Litewskiej, łotewskiej…nie istotne. Istotne natomiast jest to, że puszczają z telefonu jakieś rosyjskie disco dla myślących inaczej. Bo takim właśnie trzeba być aby katować czymś takim mnie i kolesia obok mnie, który usiłuje usnąć na ciepłym kaloryferze. Zimno w tym Londynie. Ta laska to chyba wyższego obcasa w butach to mieć nie może;)…A już myślałem, że się stąd zwijają. Fałszywy alarm.

 Lotniska nigdy nie śpią. Londyn też. Teraz znowu się całują, mało co sobie języków nie wyrwą! Dobrze, że mi ten widok zasłania częściowo budka telefoniczna.

 Do Londynu dobrze wpaść na kilka dni ale żeby tutaj mieszkać to chyba nie. O…poszli sobie. I dobrze. Za dużo tu chyba dla mnie ludzi. Za ciasno, klaustrofobicznie. Zbyt głośno. Na dłuższą metę by mnie to chyba zmęczyło.

 Miasta takie jak te skłaniają mnie zawsze do refleksji. Jak można w sumie tak żyć? Uwielbiam zmiany, ruch, nowe twarze, pęd. Ale chyba nie na długa metę. Czasami wolę odsapnąć. Czas odpocząć. Chyba się starzeję;) Mało jest miast, które zmęczyły mnie tak bardzo w tak krótkim czasie. To pewnie dlatego, że w 3 dni starałem się zobaczyć prawie wszystko. Mission impossible!   

 

 

         03/08/2009

 

Ale te fora internetowe są daremne. Sieją taką propagandę. Kto im za to płaci? Najgorszy jest Onet. Wielkie nieporozumienie na usługach polskiego rządu? Co za pustka intelektualna. Nigdy w życiu nie czytałam bardziej wulgarnej strony-jeden z komentarzy płynących w moim kierunku. I co z tego? Taka jest moja opinia. Zgodzisz się z nią lub nie. Wiesz co mnie od Ciebie różni? Że ja szanuję Twoją odmienna opinię, Ty często nie. Dlaczego? Sam/Sama odpowiedz sobie na to pytanie.

 

        12.08.2009

 

 

Mój współlokator krzyczy właśnie do swojego telefonu.

-Wy su…jeb… nie dostaniecie mnie!

-?

-Matriks mnie lokalizuje. Słychać, jak mój telefon wysyła sygnały.

-Aha. Wszystko jasne.

Ale nie o tym ma dziś być mowa. Mowa dzisiaj będzie o tutejszych zwyczajach kulinarno-żywieniowych.

 Niestety. Dziś po raz kolejny okazało się, że i tutaj istnieje pomiędzy naszymi dwiema nacjami spora różnica. Na tyle duża, że zdecydowałem się dziś pójść i kupić kilka rodzajów naszych polskich wędlin, których smak zamierzam zaprezentować w pracy Irlandczykowi i Szkotowi.

 Skąd takowy pomysł? Po raz kolejny miałem okazję podziwiać Johna zajadającego się dziwnym czerwonym wędlino-podobnym, galaretowatym tworem, który z wędliną na pewno nie ma nic wspólnego. Nie może nawet oscylować do miana tworu koło jako takiej wędliny leżącego. Soja, kasza, żelatyna i tylko chemik wie co jeszcze można znaleźć w środku. Już widzę ich miny. Myślę, że będzie podobnie jak ostatnio choć nasz polski chleb im podszedł. Pierogi ruskie już nie;)

 Niestety. Prawda jest taka, że Irlandia to kraj ,,tejk ełejem,, płynący. Mało kto gotuje tutaj coś w domu. Mało też tutaj tradycyjnego irlandzkiego jedzenia.

 

23.08.2009

 

Wychodzę z domu(irlandzkiego) aby zadzwonić do domu(polskiego). Słyszę: impreza na górze u Filipińczyków. Nawijam z mamuśką a tutaj nagle coś mi spada centralnie na cyban! Patrzę na dół: właśnie dostałem paczką po papierosach. Patrzę w górę: o cholera, muszę robić unik bo ,,chara” leci! Tyle na temat kultury filipińskiej;)