free counters
Counter

W Ułan Bator zostawiliśmy Marcina, który miał własny plan na odpoczynek w tym kraju... Postanowił, że pojedzie sobie w pobliskie góry i stepy, a później na pustynie Gobi. Pierwszy dzień samotnej wycieczki rozpoczął się tragicznie, bo został napadnięty przez kierowce, który podwiózł go w góry. Człowiek ten przystawił mu nóż do gardła i dusił łańcuszkiem na jego szyji. Zabrał mu wszystkie pieniądze i groził, że go zabije. Marcin lubi ekstremalne doznania i mścić się na swoich katach. Udało mu się wydostać z pułapki, a po paru dniach złapać napastnika wraz z Policją. Odzyskał pieniądze, które przeznaczył na adwokata, który wysłał go do więzienia na wiele lat. Po tym wszystkim pojechał na pustynię Gobi do miasteczka Sainshand, gdzie nie był mile widziany pośród niezbyt tolerancyjnej konserwatywnej społeczności, ale mimo tego udało mu się wejść na wygaśnięty wulkan, którego nawet na mapie nie zaznaczono.

Martin likes to be a very independent person so in Mongolia he had his own plan for discovering this country. He decided to go in the mountains nearby Ulan Bator and (as always;) he immediately attracted troubles. First day of his lonely journey started tragically. He was attacked by a taxi driver who gave him a lift. He put a knife to Martin's neck and started to strangle him. Martin lost all his money but he did not give up. After a few days he found the attacker with the Police. He got back all the money he lost. What's more- thanks to Martin's stubbornness the driver went to jail for a few years. After that Martin could finally enjoy his trip to the Gobi Desert. And again: he was not a very welcome guest in a town Sainshand. The people living there are very conservative and not tolerant so they do not lake any strangers. Traveling with Martin is like ,,Russian roulette''.