free counters
Counter

11 September 2011, 12:15, Bangkok

It's our 3rd time in Bangkok. It's still raining. We are trying to ,,kill,, the time'' sitting in the internet caffee. We've seen almost everything in this city. ALMOST. I thought that nothing could surprise me in the capital of Thailand. I was wrong. Last night, going back to our room me and Martin were offered a lift for cents to a local brothel. Live sex show costs only 15 EUR plus drinks off course. A tuk-tuk driver simply did not want to leave us alone. Everybody knows that Bangkok if famous because of it's sex industry. I feel sick when I see a white man walking with a much younger Thai girl but here in Bangkok it's a normal view and nobody cares about that. Have you ever heard of a ,,girlfriend experience''? You can rent a girl for as long as you wish if you want to find out how it's like when you are in a relationship hehe;)

I've just found on my hard drive a folder with a lot of photos taken by Agata. They have never been published on our website so : the time has come! Ukraine, Russia, Mongolia, China, Hong-Kong...all these countries are already the past. I finally printed out my ticket to Kathmandu. Agata did the same with her ticket to Berlin. Martin: he has a ticket to Kolkata in India. A lot of exciting moments still ahead of us, like for example 8-10 days long trek to Mt.Everest base camp:) I already can't wait to see ,, mother of all mountains''!

 

                                                                            Bangkok

 

                                                                      Lviv, Ukraine

 

                                                               Transsiberian train

 

 

                                            With Gienadij, a ,,crazy driver'';) from Ulan Ude

 

 

                                                                Ust Barguzin, Siberia

 

                                                                Somewhere in Mongolia

 

                                                           The Gobi desert, Mongolia

 

                                         Several hours of standing on the train in China

 

                                                               Together in Hong Kong

 

                                                        ,,Loosing'' nerves in Bangkok

 

                                                             In the shadow of Thai temples

 

NEXT

WE HAVE HUGE AMBITIONS SO...MT.EVEREST! ANY SPONSORS?

12.09.2011 godz 03:09

Nasze tournee dookola Azji powinno nazywac sie ,,spicy and sicky tour''. skad ta alegoria? Trasa koncertowa  Madonny swego czasu zwala sie ,,sweet and sticky tour'';) Spicy- praktycznie wszystko co jemy tutaj pelne jest pikantnych przypraw, zwlaszcza ostrej papryczki chilli. Dzis nie wytrzymalem, zamowilem sobie w koncu porzadnego steka. Dosc ryzu i makaronu! Sticky? Wlasnie lezymy wszyscy na lozkach w jednym z najtanszych, najbardziej podlych hosteli w Bangkoku (8 zl za dobe) pod szara posciela, ktora az klei sie do skory podobnie jak znajdujacy sie pod nia poplamiony materac i poplamiona poduszka. Na drzwiach informacja: DO NOT BRING PROSTITUTES TO GUESTHOUSE. Nie wnikam skad te plamy. Krok po kroku, wytrwale realizuje swoje (i cudze) marzenia. Moze to i glupie ale po ,,The beach'' z Di Caprio zxawsze chcialem wyladowac w jednym z obskornych tajskich hosteli w BKK i uciekac ulicami tego miasta przed strugami ulewnego deszczu. Spimy w podobnym pokoju, dzis dwa razy brodzilismy w kaluzach podczas oberwania chmury. Roznica pomiedzy Di Caprio a mna polega na tym (poza tym, ze jestem bardziej przystojny;) ze mi nikt nie proponuje na kazdym kroku picia krwi weza tylko ping pong party za 15 euro lub dziewczyny za 50. Kierowcy tuk-tukow sa w tym specjalistami. Zapomnialem o masazach i garniturach. Czasem wydaje mi sie, ze faktycznie naszym zyciem nie zadzi przypadek. Wszystko ma jakas kolej, jakies przeznaczenie. Uwazaj o czym marzy bo moze sie spelnic- jak zawsze mowi Ala. Ona zawsze chciala pomieszkac choc przez chwile z chinska rodzina. Jej marzenie spelnilo sie (dzieki mnie) w Malezji. Ja od pewnegop czasu mam obsesje na punkcie Nowego Jorku. Wiecie co? Wszechswiat mi sprzyja. Wlasnie skonczylismy pic w naszym brudnym, tanim pokoju kolejna butelke lokalnej whiskey (9 zl za butelke) z Wojtkiem, ktorego spotkalismy ponownie (po kilku tygodniach w drodze) w sklepie ,,Seven Eleven''. Poprzednio spotkalismy sie rowniez przypadkowo na jednej z ulic w BKK. Co wiecej: Wojtek mieszka w tym samym hostelu co my i ma tak samo obskorny pokoj jak nasz;) Wszyscy sie z tego cieszymy. Wojtek mieszkal w USA (NY) przez wiele lat. Aktualnie pracuje w Londynie ale z pewnoscia wroci do NY. Jest zafascynowany USA, podobnie jak moj kolega z Pracy Alan pod wplywem ktorego zdecydowalem sie zaaplikowac o wize do Stanow. W przeciwienstwie do Indii USA dalo mi wize na 10 lat praktycznie od reki. Nie musialem sie prosic. Obsluga w ambasadzie USA w Dublinie mila, usmiechnieta, uprzejma! Dzis zmarl moj wujek co uzmyslowilo mi po raz kolejny fakt, ze nasze zycie jest krotkie i watle wiec trzeba kuzc zelazo poki gorace i realizowac swoje marzenia. USA i jazda mustangiem bez dachu lub harleyem jest na liscie marzen oczekujacych w kolejce. Mysle, ze juz niedlugo. Pije za Ciebie wujku! Mam nadzieje, ze jestes w znacznie lepszym swiecie niz nasz!