free counters
Counter

 

 

 

Discover

 

Ecuador

 

 Przemierzając Ekwador po raz kolejny przekonaliśmy się, że Ameryka Południowa to kontynent kontrastów. Biedna, utrzymująca sie głównie z plantacji bananów wieś (nawiasem mówiąc-nigdy wcześniej w zyciu nie widziałem tylu bananowców!) oraz dość bogate, europejsko wyglądające duże miasta jak Quito i Guayaquil.

 Każdemu, kto wybiera się do stolicy Ekwadoru, radziłbym być czujnym i ,,trzymać oko,, na swoich rzeczach, zwłaszcza w autobusach. Wielu turystów mówi, że być w Quito i nie być okradzionym to tak jakby nigdy tam nie być! Mój aparat zmienił tam niestety właściciela, podobnie jak portfel Baśki. Jak to się stało? Baśkę okradł zwykły kieszonkowiec. Złodziej,na którego ja niestety pocelowałem, okazał się być prawdziwym profesjonalistą! Na dworcu autobusowym kupujesz bilet, przechodzisz przez specjalną bramkę, wsiadasz do autobusu. Tam elegancko ubrany pan, na pierwszy rzut oka z obsługi autobusu, pomaga Ci umieścić plecak nad Twoją głową. Mówisz, że nie chcesz jego pomocy, on nalega. Biorąc od Ciebie plecak od razu bada co jest w środku, Ty nawet o tym nie wiesz. Nie pomoże Ci zawiązywanie zamków plecaka, on ma żyletkę. Wiadomo-nie wozisz cennych rzeczy w bagażu głównym, zawsze trzymasz je w podręcznym. Nawet nie wiesz kiedy a już nie masz kilku rzeczy w Twoim plecaku. Na koniec koleś wysiada na pierwszym lepszym skrzyżowaniu. Orientujesz się że coś jest nie tak ale jest już niestety za późno. Samo Quito to nic specjalnego. Jest tam ładny plac główny i kilka ciekawych budynków jednak większość turystów traktuje to miejsce przede wszystkim jako punkt wypadowy na Mitad del Mundo.

 

Coming soon. 

Quito

Ecuator

Mitad del Mundo (hiszp. Środek Świata) to na pewno miejsce warte odwiedzin. W latach 1979-1982 w miejscu domniemanej linii równika został wybudowany piramidalny monument, którego ściany boczne mają symbolizować cztery kierunki świata a jego środek miał przebiegać przez linię równika. Za pomocą GPS ustalono później, że prawdziwa linia równika przebiega jednak około 240m od tej budowli. Dlatego tuż obok otwarto kolejne muzeum- Intinan Solar Museum. Można tutaj przeprowadzić ciekawe eksperymenty, np. postawić w pionie jajko na gwoździu co -o ile Wam się uda-zostanie potwierdzone stosownym certyfikatem. Można również przeprowadzić ,,test pijanego,, Na półkuli północnej zamykasz oczy, wyciagasz na bok ręce i starasz sie iść prosto. Udaje się. To samo robisz na półkuli południowej. Tym razem kolejny sukces. Robisz to samo idąc po linii równika. I co? I chyba wypiłeś dziś o jedno piwko za dużo bo rzuca Tobą z południa na północ i odwrotnie! Jakoś nie udaje Ci się iść prosto;)

 Ściskasz kciuki na obydwu półkulach, ktoś usiłuje je rozluźnić i jest to bardzo trudne. Robisz to samo na linii równika i nagle okazuje się, że jesteś bezbronny jak dziecko!

 W samym muzeum jest dość sporo ciekawych eksponatów, chociażby pomniejszone do rozmiarów jabłka ludzkie głowy czy okaz niesławnej ryby lubiącej wnikać do meskich organów płciowych jeżeli sikasz w wodzie. Można postrzelać z dmuchawki i poznać kulturę Ekwadoru. No ale co jest najważniejsze dla każdego odwiedzającego to miejsce: to tutaj możesz zrobić sobie fotkę jak stoisz na dwóch półkulach jednocześnie a równik rozdziela Twoje ciało! Cool!

 

Montanita

Położona nad Oceanem Spokojnym Montanita jest najpopularniejszym miejscem do surfowania w Ekwadorze. Ponoć są tu najlepsze fale w całym kraju. Jak dowiedzieliśmy się w ambasadzie Kolumbii w Quito tylko tydzień dzielił nas od momentu zniesienia wiz dla obywateli Polski co zachęciło nas do spróbowania jednak swoich sił w surfingu. Lepiej było wydać te pieniądze na surfing niż wspierać rząd kolumbijski wykupując wizę. Jako że w Quito zgrała się całkiem fajna ekipa (Włoch, Francuz, Argentynka i Polka) pojechaliśmy wspólnie w to odjechane miejsce. Montanita nie jest duża i jej infrastruktura turystyczna dopiero się rozwija lecz już teraz wystarczająco dużo jest tam klimatycznych knajpek,które zapełniają się tuz po zmierzchu. A po godzinie 10 w nocy w cenie jednego drinka dostaje się…..dwa! Korzystaliśmy z Happy Hour każdego dnia prubując wszystkiego co się da! Polecam sex on the beach- smakuje zajedobrze. Szkoda,że mogłem spróbować tylko drinka o tej nazwie;)

Banios

Położone zaledwie 180 km od stolicy Ekwadoru- Quito, Baňos zyskało renomę jako ekwadorskie centrum sportów ekstremalnych. Quady, skoki z mostów na linie, rowery górskie, motocykle crossowe, szybkie zjazdy nad przepaściami na linie-wszystkich tych atrakcji możecie spróbować w pięknej scenerii ciągle bardzo aktywnego wulkanu Tungurahua oraz okolicznych wodospadów. Mi i Rzepie szczególnie przypadły do gustu skoki z mostów. Trzeba mieć naprawdę mocne nerwy aby stanąć na krawędzi, spojrzeć w dół i podjąć decyzję o rzuceniu się w przepaść, zwłaszcza po tym co usłyszało się od instruktora! Cytuję:

-A gdzie mój kask? Czy mógłbym dostać kask?

-Myślę, że nie będzie Ci potrzebny. Gdyby coś poszło nie tak tylko zmarnowałbyś nam sprzęt!

-Fajnie;)

Guayaguil

Jak dla mnie Guayaquil od strony wizualnej to nic specjalnego. Ot, kolejne duże miasto na trasie naszej podróży. To co uczyniło pobyt w tym miejscu dość ciekawym to ludzie. Zatrzymaliśmy się w domu ekwadorskiej rodziny i mogliśmy zaznać ich gościnności. Była już tam całkiem spora ekipa z HC- Kolumbijczyk przemierzający Amerykę Południową na rowerze, jeden Francuz-jak się później okazało gej! Poprosiłem go aby zapisał mi swój adres w moim przewodniku i co zobaczyłem później-powiem tylko tyle: był mną zainteresowany. Oo- pomyślałem-czas już się stad zwijać! Aha: lotnisko i dworzec autobusowy w Guayaquil są naprawdę 1 klasa! My w Polsce takich nie mamy!